niedziela, 17 czerwca 2018

Wakacyjne plany

Hejka,
tak wiem, znowu nie było mnie tu szmat czasu. Na szczęście już w ten piątek zaczynają się wakacje, a co za tym idzie, moja szansa na ''przetrawienie'' wszystkich pomysłów, projektów i zaczęcie działania SYSTEMATYCZNIE. W kwietniu i maju szczególnie mi tego brakowało. Końcówkę drugiej klasy uważam za dotychczas najbardziej zabiegany okres w życiu, gdzie moje pasje cierpiały na rzecz szkoły. Kończąc temat, żeby nie przedłużać tego i tak długiego wstępu, mam nadzieję, że cieszycie się z początku wakacji tak samo jak ja.

Od około dwóch tygodniu prowadzę bujo. Wcześniej też próbowałam, ale wiecie jak to jest... W pierwszy tydzień wszystko działa idealnie, potem potykamy się i wszystko się sypie. Póki co udaje mi się go prowadzić w miarę systematycznie. Z myślą o wakacjach zrobiłam ''Summer Bucket List'', czyli po prostu listę rzeczy, którą chcę zrobić tego lata. Wypiszę ją tutaj, a nie które punkty omówię bardziej szczegółowo. Mam nadzieję, że zainspiruję was do spędzenia aktywnych, ciekawych i produktywnych wakacji :)


- skończyć ''Pamiętniki wampirów''

- zrobić nockę filmowo/serialową z dziewczynami
Oglądanie seriali z kimś to zupełnie coś innego niż samemu. Wspólne śmieszkowanie z postaci lub przeżywanie całej historii w połączeniu z przekąskami zapewnia wspomnienia na lata.

- zrobić notatki do egzaminu
Po wakacjach idę do ostatniej klasy gimnazjum. Będę ostatnim rocznikiem piszącym ten egzamin i mam zamiar dobrze się do niego przygotować. Planuję rozplanować cały czas przed egzaminem, aby podejść do niego na luzie, ze spokojem. Myślę o zrobieniu paru postów na temat moich przygotowań. Na pewno takie rzeczy będą się pojawiać na moim świeżo założonym studygramie @study.silene. Piszcie pod postem, czy chcielibyście zobaczyć coś takiego na blogu.

- przeczytać 8 książek i obejrzeć 8 filmów

- obejrzeć jeszcze raz ''Shadowhunters''
Jest to serial, który pokochałam całym serduszkiem. Co prawda pierwsze odcinki są średnie, lecz im dalej, tym lepiej. Niestety ma on zostać anulowany po 3 sezonie. Cała społeczność Nocnych Łowców oczywiście walczy o jego przywrócenie. Możecie wesprzeć akcje dodając tweety z hashtagami : #SaveShadowhunters, #PickUpShadowhunters oraz #NotOurLastHunt.

- skończyć pisać 1 cz. ''Heredem''
Jest to moje fanfiction osadzone w świecie Harry'ego Pottera, lecz z kompletnie innej perspektywy. Możecie je znaleźć na Wattpadzie, na profilu @WrittenBySilene.

- zacząć biegać
Mimo, że początek wiosny był już 3 miesiące temu, tego postanowienia nie udało mi się jeszcze zrealizować. Mam nadzieję, że słoneczne dni mnie zmotywują do ''pohasania'' po okolicznych lasach :D

- spróbować nowej potrawy
W tym roku będę już 2 raz w Hiszpanii, lecz tym razem w kompletnie innym regionie. Zamierza pozbyć się uprzedzeń do niektórych produktów i spróbować jak najwięcej regionalnych potraw, nie ograniczając się tylko do tych mi znanych.

- zrobić grilla/ognisko

- zacząć się uczyć francuskiego
Ten język podobał mi się od zawsze i moim marzeniem było się jego nauczyć. Od ośmiu lat uczę się niestety niemieckiego, ale na szczęście kończąc gimnazjum nie zamierzam go kontynuować. Mam nadzieję, że zakocham się w tym języku i będę go kontynuować w liceum.

- zrobić przegląd rzeczy i oddać nie potrzebne
Przyznam się szczerze, że już to zrobiłam :D Po oddaniu podręczników stwierdziłam, że przydałoby się uprzątnąć cały ten bajzel, który się zrobił w czasie roku szkolnego. Nie macie pojęcia ile makulatury udało mi się przez to uzbierać.

- skończyć 1 kolorowankę
Moja miłość do kupowania kolorowanek sprawiła, że uzbierała ich aż 5. Oczywiście żadna jeszcze nie jest skończona...

- przefarbować włosy na inny kolor
W zeszłym roku miałam na włosach 3 kolory. Pudrowy róż, fiolet i taki mocny fiolet. Oczywiście nie na raz. W tym roku zamierzam postawić na granat, metaliczny fiolet lub srebrny/siwy. Jeszcze nie zdecydowałam i mam nadzieję, że mi w tym pomożecie :)

-zapuścić paznokcie
Od zawsze mam z tym problem. Schemat jest ten sam : robi mi się pęknięcie, oczywiście co chwila o niego zahaczam, paznokieć mi się łamie i decyduję obciąć wszystkie bo głupio wygląda kiedy jeden jest krótszy. Zamierzam porządnie o nie zadbać, aby w przyszłości były mocniejsze.

- opalić się
Wszyscy znajomi śmieją się, że jestem ''skandynawskim dzieckiem''. Wyobraźcie sobie tłum ludzi. Oczywiście wszyscy smagnięci słońcem. Pośród nich jestem ja, która przy nich wyglądam jakbym pół roku z piwnicy nie wychodziła. Jak chcę to zrobi? Oczywiście spędzać większość czasu na dworze, robić na nim wszystko. Od pisania po czytanie i kolorowanie. W tym roku musi się udać. Oczywiście nie zapomnę o kremie z filtrem, ah ta tendencja do spieczenia się ''na raka''...

- w ostatni dzień wakacji zrobić pamiątkowe strony w bujo
Moim planem jest wszystkich biletów, najlepszych zdjęć, cytatów, dosłownie wszystkiego co będzie mi przypominać w czasie pochmurnych dni o cudownie spędzonym czasie.

A wy jakie macie plany na wakacje? Koniecznie napiszcie o nich w komentarzach.
Jeżeli nie macie pomysłu to przygotowałam dla was grafikę, którą możecie pobrać i wydrukować. Zawiera ona trochę pomysłów. Mam nadzieję, że będzie wam dobrze służyć :)


PS. Szykuję dla was wyzwanie na wakacje. Dajcie znać, czy oprócz posta chcielibyście do niego grafikę do wydrukowania :)




niedziela, 25 marca 2018

Kult ciała.

Wiecie co mnie najbardziej przeraża w dzisiejszym świecie? Kult ciała. Dlaczego? Pomyślmy...

16-letnia Ania spod trójki. Przegląda sobie Instagrama i co widzi? Masę dziewczyn z idealnymi ciałami, fryzurami. Nie mają żadnych niedoskonałości. Są chodzącymi ideałami. Ania bierze się w garść. Zaczyna ćwiczyć, zdrowo jeść. Mija parę miesięcy, Ania schudła parę kilogramów. Jej sylwetka się poprawiła. To jednak wciąż za mało dalej. Zaczyna jeść co raz mniej, cyferki na wadze spadają. Z wesołej dziewczyny Ania stała się zaledwie cieniem siebie. Ląduje w szpitalu ze skrajną niedowagą. Zdiagnozowano u niej anoreksję - chorobę, która jak rak pochłania ciebie. To wszystko dlatego, że chciała być idealna.

Zuzia, lat 15. Leży na kanapie jedząc swoje ulubione chipsy. Ogląda w telewizji serial, w którym bohaterowie są doskonali. Kobiety chodzą po domu w pełnym makijażu, a budzą się w idealnej fryzurze. W dodatku każda z nich ma idealnie wąską talię i długie, szczupłe nogi. Zuzia patrzy na siebie. Ubrana jest w dresy i starą, spraną koszulkę. Włosy związane ma w niechlujnego koka. Nawet w najmniejszym stopniu nie przypomina postaci z telewizji. Zostawia chipsy, wyłącza telewizję i idzie biegać. Mija miesiąc. Każdy dzień wygląda tak samo. Posiłki przygotowuje tylko ze zdrowych produktów i nie idzie spać dopóki nie poćwiczy. Nastaje dzień, w którym jej mama przynosi do domu pizzę. Chociaż na początku Zuzia nie miała zamiaru jej jeść, to w końcu bierze kawałek. Potem drugi. Trzeci. W końcu pizza znika. A za nią chipsy i dwie paczki żelków. Zuza wybucha płaczem. Przecież teraz stanie się wielorybem. Podejmuje szybką decyzje i biegnie do łazienki. Zwraca wszystkie kalorie jakie pochłonęła. I tak zaczęła się jej choroba, bulimia. Dlaczego? Bo chciała się dopasować do świata w którym żyjemy, chciała być akceptowana, idealna.

Dlaczego postanowiłam o tym napisać? Swoją ,,fit'' przygodę zaczęłam w 6. klasie szkoły podstawowej, czyli ok. 2-3 lata temu. Podczas niej spotkałam się z wieloma historiami innych dziewczyn, które chciały być ,,fit''. Zazwyczaj chodziło tylko o zrzucenie wagi i osiągnięcie idealnej sylwetki. Jednak powiem wam coś w sekrecie. Taka motywacja na dłuższą metę nie działa. Wyobraźcie sobie, że osiągacie swój cel. Od razu przychodzi nam do głowy myśl, że zakończyliśmy już ten cały ,,cyrk'' ze zdrowym jedzeniem. W końcu jesteśmy piękni, szczupli. Nie musimy już patrzeć na to co jemy ani ćwiczyć. Błąd. Jak dla mnie to logiczne, że następstwem po takim zachowaniu będzie efekt jojo. Wpadniemy w błędne koło przechodząc ze skrajności w skrajność. Mam wrażenie, że wielu ludzi nie ma pojęcia skąd ten nagły powrót dawnej wagi się bierze, co pokazuje ilość diet głodówkowych, 1000 kcal czy opierających się tylko na jednym produkcie. Nie krytykuje oczywiście tych ludzi, to wina niewiedzy, każdy ma prawo do błędów. Zresztą, sama też tak miałam.

Podsumowując, ćwiczmy dla siebie, dla dobrego samopoczucia, zdrowia i przy okazji cudnej sylwetki. Cieszmy się procesem zmieniania własnych nawyków, ciała i nawet najmniejszymi sukcesami. Nie dajmy się również zwariować. Jeden zdrowy posiłek na tydzień nie uczyni nas fit, tak samo jedna pizza nie zaprzepaści naszej pracy. W zdrowym stylu życia potrzebny jest balans i tego wam życzę.

Mam nadzieję, że spodobał się wam wpis. Jeżeli chcecie zacząć przygodę ze zdrowym stylem życia to z całego serca polecam wam Martę Henning z bloga https://www.codzienniefit.pl/. Sama z nią zaczynałam i dalej jestem. Piszcie w komentarzach swoje historie, chwalcie się sukcesami lub po prostu napiszcie to, co macie na myśli po przeczytaniu.

xox, Iga